staahoo

Wpisy

  • piątek, 02 maja 2008
    • Pierwszy...

      ...majowy deszcz i burza. Padać zaczęło gwałtownie i przy akompaniamencie piorunów dopiero w Warcie. Schronilismy się w sklepie przed "dołkiem", gdzie jest skrzyżowanie T  i droga 710 w kierunku Łodzi. Zgodnie z prognozami meteo, 1 maja 2008 pogoda była przeplatana. Z Ronda mjr Biłyka na Radogoszczu wraz z Alheko, Wojtkiem i Konradem popędziłem do Aleksandrowa. Na Placu Kościuszki czekał już Yaroo, a za chwilę nadjechał Królik.

      w Aleksandrowie Ł.
      Dzisiaj Hasa się wyhasa!
      ...amor hasajacej Hasy

      W Puczniewie  jednego kolarza ubyło. Konrad zawrócił w kierunku Sarnowa. Wkrótce znaleźliśmy się w Małyniu i tam nieco zmieniliśmy trasę co zaskutkowało drogą gruntową i marszem. Przez Nowy Świat i Sikory dojechaliśmy tam, gdzie kiedyś wyrósł maszt TV. Tym miejscem są Zygry.

      Zygry, Zygry!!!

       Z Pęczniewa (71 km trasy), który jest w połowie długości Jeziorska wjechaliśmy na drogę ku zaporze.    Chwila odpoczynku pod kościołem w Siedlątkowie.

      ...buła!

                                                                               Podczas kiedy Alheko pożerał bułę, 

                                                                                         Królik pociąga za sznurek.

      ...dzwonnik z...

                                                                                                             Na zaporze.

      ...było mgliście.

                                                                                                        

      ...H2O
       

      Dalej była szybka jazda w narastajacym deszczu i przymusowy postój w sklepie w Warcie. Ochlapane okulary, przemoczone pampersy, przemoczone buty i 171 km :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Pierwszy...”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      staahoo
      Czas publikacji:
      piątek, 02 maja 2008 00:32
  • czwartek, 01 maja 2008
    • Mtbikerzy

       ...atakują!

      Działo się dnia 27 kwietnia 2008 roku.  Spotkanie jak zwykle Strykowska/Wycieczkowa. Po drugiej stronie ulicy gromadzą się szosowcy czyli tzw. "strykowska". Duuuża grupa dzieli się na dywizje o różnej mocy. Ci najlepsi i najszybsi robią 60-70 km po ustalonej od lat trasie i koniec jazdy.  Ci wolniejsi  i całkiem powolni, często z brzuchami przelewającymi się przez rurę, jadą w ostatniej dywizji. Męczą się wszyscy, ale też i wszyscy są szczęśliwi z jazdy.

      Nie pojechaliśmy na objazd Jeziorska. W Łagiewnikach startowali mtbikerzy w Mazovia mtb Marathon 2008. Trzeba popatrzeć jak inni się męczą dla przyjemności, a może i skoku na pudło.

      mazovia kaloryfer
      Start z kaloryfera na wycieczkowej.
      oczekiwanie
      Oczekiwanie.
      lista
      "Kasztany" też czekają.
       
       
                                                      
         ...TAM!!!Yaroo
                                                                                                                    Punkt obserwacyjny zajęty.
       
      Jadąąą!!!
      Jadą !
      Łagiewnickie jary podnoszą tętno.
      ...początki nie są łatwe...
      Nielicznym udaje się podjechać bez zatrzymania i podbiegania.
      pod górkę
      Łyk z bidona za zdrowie tych co się męczą w Mazovii.
      ...za zdrowie tych co na trasie Mazovii
      na trasie Mazovii
      ...to chyba za Janinowem.
       przy drodze Stryków -Brzeziny
       ...a  to psiak z baru Pod Modrzewiami gdzie zakończylismy kręcenie
      wokół Mazovii.
      ..hmmm, Continental? Michelin?
       Z Alheko, Królikiem i Yaroo. (85 km)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „Mtbikerzy”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      staahoo
      Czas publikacji:
      czwartek, 01 maja 2008 00:05
  • wtorek, 29 kwietnia 2008
    • Mały relaks II

         cd z wycieczki 26 kwietnia A.D. 2008. Z Dąbrowic przez Liliopol do Dzierzbic. Przed wsią, po lewej stronie drogi na lekkim wzniesieniu cmentarz z kaplicą.

      ...na cmentarzu w Dzierzbicach.
       
      Jesli nadal spoczywają tam jacyś Walewscy ( którzy?) to pewnie wiercą się z nerwów w zmurszałych trumnach złożonych pod posadzką kaplicy. Bo jakże nie wiercić się  kiedy nad głowani takie porządki...
      ...przykładowe wnętrze kaplicy cmentarnej.
      ...i chłodne piwko?
       
      Wieś jest mała, ale z pięknym dworem i parkiem.
       
      Dwór w Dzierzbicach. 26.04.2008.
       
      Zmarudziłem tu około godziny. Słońce coraz niżej. Pora wracać. Na Kłodawę najadę innym razem. Kiedy dojeżdżam do Błonia k/ Łęczycy jest całkiem ciemno. Odbieram telefon z domu. Ulewa nad Radogoszczem, a tu sucho. Dopiero w Słowiku zaczyna się mokry asfalt.
      162 km.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Mały relaks II”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      staahoo
      Czas publikacji:
      wtorek, 29 kwietnia 2008 23:44
    • Mały relaks

       ...sobotni .

       

      Chodzi o relaks sobotni, 26 kwietnia  A.D. 2008  Jak zwykle przedpołudniowe grzebactwo i wreszcie dojrzałem do decyzji wskoczenia na Gannę i jazdy w kierunku Kłodawy.  Ledwie przekręciłem kilkanaście metrów, a tu...sztuczne dzieci:

      ...precz z lalami!

      Szuruburu po jedynce. W okolicy zgierskich Chełmów, przede mną  tnie ostro asfalt facecik zasysany przez ciężarówkę. Predkość jakieś 38 km/h.  Facet jest z tych co chcą rzucić się w objęcia "Skrzydlewskiej". Jedzie za ciężarówką w odległości jednego metra. Samochody poruszają się w kolumnie. Lekkie hamowanie samochodu i lepiej nie wyobrażać sobie czym to się może skończyć. Na szczęście ciężarówka przyspiesza na tyle, że gość już nie nadąża. W Emilii skręca w kierunku Sokolnik.  Wiosna, wiosna...nawet żyrafy się obudziły z zimowego snu, ale liści na grochodrzewie jeszcze nie ma.

      ...zielonkiii!

      Znak czasów masowej motoryzacji.

      n.c.

      Nad królewskim miastem Łęczycą wznosi się nie tylko zamek , ale i takie urządzenie - świadectwo nadziei na wielkie górnictwo. Przeszłe mżonki.

      ..w stanie spoczynku.

      Po drugiej stronie ulicy Górniczej, przypadkiem znajduję mocno zdewastowany cmentarz ewangelicko-augsburski z nielicznymi lecz ciekawymi narobkami. Jest też mała kwatera  mogił żołnierzy poległych w połowie lutego 1914 roku.

      ...pomniki, pomniki...

      Gefreiter Leo Gradowsky nie wrócił do domu...

      ...omszałe kamienne krzyże

      Na rogatce Krośniewic koza się ze mnie uśmiała.

      mmeee!

      W Ostrowach skręciłem z jedynki w lewo i po kilku kilometrach wjechałem do Dąbrowic. Ładna miejscowość. Daleko od szosy. Cisza i brak pomazanych murów. Chyba nie ma tu kiboli.. Ciekawy gmach urzędu gminy z czworoboczną basztą, połączony z remizą OSP...

      ...w Dąbrowicach.

      ...i uliczka ze starymi drewnianymi domami.

      ..w Dąbrowicach.

      W pewnym momencie zarejestrowałem ogromniastą, sympatyczną sukę. Jakaś miejscowa rasa.  Bez przerwy biegała  i ledwo udało mi się zrobić jej fotę.

      Sara z Dąbrowic

      Ostatnie spojrzenie na Dąbrowice:

      pa, Dabrowice!

      ...o i jeszcze ptaszysko na stawie

      ...co to za ptak?

      O Dzierzbicach za moment....

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      staahoo
      Czas publikacji:
      wtorek, 29 kwietnia 2008 22:39
  • niedziela, 20 kwietnia 2008
    • Pomidorówka

       ...czyli coś co lubię. Prognozy pogody na dziś nie były zbyt optymisyczne jednak moja wiara we wrożbitów pogody jest tylko na 50%. Rano upewniłem się esemesowo, że Yaroo także jedzie. O Alheko nie martwiłem się zbytnio gdyż deszcz mu nie straszny.  Oczywiście żadnego deszczu na trasie nie było. Ten spadł dopiero w pół godziny po tym jak dotarłem do domu. Ale, ale, najpierw było śniadanie. Dwa jaja kurze na miękko okraszone dużą ilością pieprzu i szczyptą soli, chlebiszcze, wędlina i to wszystko zatopione po niejakiej przerwie kubkiem niby czerwonej herbaty. Co na drogę? Kanapka z serem pleśniowym. Mniam...i nieśmiertelny bidon z H2O.

       

      im bardziej pleśniowy tym lepiej!

      Na spotkaniu znów uwalnianie roweru Alheko od przedniego hamulca  i w drogę. Kierunek Łagiewniki. Dalej Nw. Łagiewniki, w lewo pod górkę do Skotnik, Palestyna, Glinnik, Szczawin, Swędów, drogą 708 do Strykowa, Koźle, Pludwiny, Mąkolice Sułkowice, KONARZEW. Tu ciekawosta: jedna z działek ogrodzona wyplatanym z gałązek  płotem! Wszędzie tu teren płaski i z lekka podmokły. W okolicach tej wsi nastąpiło zamotanie trasy, ale wylądowaliśmy ostatecznie na drodze 702 w Krzyszkowicach.  Teraz szybko do Gieczna i chwila posiłku pod sklepem. Kupiłem pyszna pomarańczę (1,59 PLN). Wielka i soczysta . Obrałem dobierając się do niej pazurami. Takie okazy najczęściej trafiają mi się w wiejskich sklepikach.  Z drogi 702 w lewo w kierunku na Władysławów i dalej przez Besiekierz do Kęblin. Gdzieś po drodze obrazek: dwie sroki tramoszą trupa rozjechanej karmazynowej kury, a trochę dalej z dumnie uniesionymi dziobami paradują dwie kaczki. W Białej, pod cmentarnym murem Alheko walczy ze spadającym łańcuchem. Viktoria! Przed nami ponownie Szczawin i do Łagiewnik.

      Po drodze spotykaliśmy watahy  szosowców  podzielonych na dywizje. Zjeżdzając ze wzniesienia w Janowie mieliśmy komfort podziwiania ich wysiłku na podjazdach i fałszywym wypłaszczeniu od strony Palestyny. O, i jeszcze jedno, spotkaliśmy dwóch cyklistów z byłego ZTC, a to: Janka i Zielarza. Bardzo jaskrawi.

      W Łagiewnikach Yaroo oznajmia, że ma jeszcze zapas czasu i musi dokręcić do 126 km. Dokręcamy więc zapętlając sie Okólną, Łodzianki, Strykowską, Rogowską i wstecz.

      Wracam do domu, a tu w błyszczacym garze...

      ...likopen, likopen, likopen!!!  POMIDORÓWKA !

      Lecz czymże byłaby, gdyby nie gruby i smakowity...

      ...makarono  MAKARON!

      Dzisiaj było 121 km.

      Pa!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Pomidorówka”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      staahoo
      Czas publikacji:
      niedziela, 20 kwietnia 2008 21:02
  • sobota, 19 kwietnia 2008
  • piątek, 18 kwietnia 2008
  • poniedziałek, 14 kwietnia 2008
    • A co to tam majta na wietrze?

      Po pracy na małą wycieczkę do Rozalinowa. Na ledwie odszklonej ścieżce rowerowej znów jakiś głupek rozbił szklaną butelkę. Na Łagiewnickiej spory ruch samochodowy. Rach-ciach i juz hippodrom, dalej w lewo i potem w prawo , na drogę Zgierz-Stryków. Na szczycie pierwszego podjazdu w lewo i śmigniecie w dół.

      W Nw. Łagiewnikach majtają zawieszone na drutach damskie kozaki. Siecze je deszcz, tarmosi wiatr, suszy Słońce. Chyba przechodzą próbę wytrzymałości. Może staną się herbem wsi?

      tu jesteśmyyyy

                                                   Przed skrętem do Maciejowa pociemniały ze starości dom. Ładny.

      dziadek z drewna

      MB na wysepce wyschniętego stawu. Kiedy ulistnią się krzewy jest z drogi niewidoczna. Stoi we wsi Rozalinów. Jej twórcą był Kazimierz Stacherski, łodzianin, zwiazany przez wiele lat ze wsiami Dąbrówka Marianka i Rozalinów. Kilka lat temu zmarł. Miał 72 lata.. W Dąbrówce Mariance stoi inna figura jego autorstwa.  To św. Antoni. Dawny staw z figurą MB jest ogrodzony, a teren zakrzaczony. Kolejne foto do kolekcji "Sakralia w łódzkiem".

      w Rozalinowie

                             Wracam do Maciejowa i jadę w kierunku Szczawina.

                    singla nie nada

      O, tu nie lubią singli !

                                            W Szczawinie nawrót i Aleją Bukową do Józefowa przez Palestynę.  Z  Józefowa do Ukrainy po kocich łbach. Takie maleńkie Paris-Roubaix.

      kocie łby
      Rezygnuję z jazdy pełnej wibracji . Moją uwagę przykuwa siewca dębów czyli sójka ( Garrulus glandarius).
      Fotostrzał. Jak na moje możliwości całkiem udany.
      sójka

       

      i jeszcze raz sójka
       
      W drodze powrotnej walczę z przednią przerzutką. Łańcuch nie chce zeskoczyć z dużego blatu na mały. Trzeba będzie regulować w domu.
      Przejechane 31 km. Mało, a cieszy. 

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „A co to tam majta na wietrze?”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      staahoo
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 14 kwietnia 2008 22:10
  • niedziela, 13 kwietnia 2008
    • Piękny Trzynasty...

       Czy trzynastego dobrze się roweruje? Bardzo dobrze! Piękny dzionek. Słonecznie, ale i z chmurą. Z tej był mały deszcz.

      Wcześnie wstałem, ale guzdrałem się niemiłosiernie. Czyściłem rower, łańcuch, kombinowałem przy blatach, aż w końcu do drzwi zadzwonił  Konrad z zapytaniem czy jadę. Jadę! Po drodze telefon od Yaroo. - Jesteśmy w drodze na zbiórkę. Ostatnie dmuchnięcie w oponki i w drogę. Do Strykowa. Alheko narzeka na rower. Coś blokuje przednie koło. Coś poprawiamy i kierunek Nowostawy, Dmosin, Krzywda, Michałów, Kuźmy , Trzcianka, Zarzeka do Lipiec Reymontowskich.. Wiatr nas popychał. Jechało się lekko i przyjemnie. Między Zarzeką, a Lipcami gruntowa droga przez las. Dobrze ubita. Lekko pofałdowany teren. Pychota!

      W Lipcach bez zmian. Chłopów nie widać, w karczmie pusto. Jedyna odmiana to kolor budynku obok zabytkowego obelisku sławiącego Obywatela Kościuszkę Tadeusza. Kolor ścian jest jarząco różowy.  Nad wejściem do chyba sklepu olbrzymia maszynka do golenia. Okropieństwo, bleee.

      Jedziemy prosto w kierunku Jeżowa wkrótce osiągając drogę nr 72. W prawo w kierunku Brzezin i po kilku kilometrach znów w prawo do Rogowa. Rozsiadamy się pod sklepem vis a` vis arboretum. Alheko męczy się z przednim hamulcem tarczowym blokującym koło Hasy. W końcu robimy mały demontaż. Pozostaje czynny tylny hamulec. Alheko może swobodnie pedałować. Pożeramy małe co nieco i znów hop na drogę nr 72. Tym razem pod wiatr. Ruch na drodze znaczny, ale jedzie się dobrze. Nowy asfalt niesie lekko.

      W Brzezinach, przy cmentarzu czekam z Yaroo na pozostałych kolegów, ale pojawia się tylko Konrad. Gdzies wcięło Alheko. Jedziemy do Łodzi. Krótkie czekanie na Konrada przy drodze do Natolina. Jest sms. Konrad woli jechać prosto. My robimy małe kolano przez Natolin do Nowosolnej. Z Yaroo rozstaję się w okolicach ul. Brackiej. Na skrzyżowaniu Inflancka/Stalowa spotykam Alheko. Konrad zaginął.

      Na moim cc dystans 110 km, średnia v= 22 km/h. Całkiem dobrze.

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Piękny Trzynasty...”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      staahoo
      Czas publikacji:
      niedziela, 13 kwietnia 2008 19:50
  • czwartek, 10 kwietnia 2008

Wyszukiwarka

Tagi

Kanał informacyjny

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl statystyka