staahoo

Wpisy

  • środa, 31 sierpnia 2011
    • O roweroSierpniu 2011 hurtem

      "Bez wpisu sierpień - jest pełen cierpień!"

      autor: wujek_samo_bro

      Ha, coś w tym jest. Sierpień był dla mnie miesiącem częściowego wytchnienia od pracy i rozkosznej mordęgi bicyklistycznej. Urlop nie był długi, ale poprawił mi humor, chociaż i tak wiele nierozwiązanych problemów pozostało, z którymi trzeba będzie się powoli uporać.

      Na początku była burza w trzech kaskach rowerowych. Z Yaro i Alheko radziliśmy wytrwale dokąd pojechać. Rozważanych kierunków było więcej niż na róży kompasowej. Ostatecznie wybór padł na Kotlinę Kłodzką, a dokładniej Radków, w którym jednak bazy nie założyliśmy z braku wolnych miejsc noclegowych. Najechaliśmy zatem Ratno Górne graniczące z Radkowem.

      Pogoda była wyjątkowo niestabilna więc pobyt został skrócony. Przez Kłodzko wróciliśmy pociągiem do Łodzi. Oczywiście im bliżej było do domu tym niebo robiło się mniej deszczowe i mnie żal było nagłego odwrotu/powrotu, bo przecież mogliśmy zmienić tylko miejsce bazowe. Ratno i Radków położone są blisko siebie i blisko granicy z Republiką Czeską, co ułatwia przedostanie się do naszych miłych sąsiadów, z czego skwapliwie skorzystaliśmy i przeciąwszy ziemię czeską wjechaliśmy ponownie do Polski, do Mieroszowa, aby po niedługiej jeździe znów znaleźć się w Czechach. Przez zielone pagórki zjechaliśmy do Karłowa i na kilka minut do pobliskiej Pasterki posadowionej u stóp Szczelińca.

      Rynek w Radkowie okalają stare kamieniczki. Niektóre pochodzą z początków XVI wieku. Oto sień, jednej z kamieniczek.

      W Ratnie Górnym.

       

      Za moimi plecami wieś Bozanov w Republice Czeskiej.

      Mieroszów.

      Police nad Metuji. Republika Czeska, Kralovehradecky Kraj.

      Jizdni kola w Police nad Metuji

      Tutaj postraszyło nas deszczem

      Tutaj było już pogodnie. Będzie podjazd po przekroczeniu niby-granicy i jazda w pobliżu Błędnych Skał. Zjazd do Karłowa.

      Do Pasterki

      Z Pasterki

      i potem Drogą 100 Zakrętów pomknęliśmy wprost do Radkowa. Ho, zjazd jest wręcz smakowity, ale trzeba uważać, trzeba być skupionym, aby nie wylecieć na zakręcie z szosy.

       Innego dnia zbłądziliśmy do ruin zamku w Ratnie Dolnym, pobliskich Wambierzyc, Kłodzka, Polanicy. Trasy zobacz na bikestas

      Wambierzyce

      Brama Gihon. Wambierzyce.

      W Wambierzycach.

      W Kłodzku.

      Mury twierdzy w Kłodzku  

      Polanica Zdrój

      Po ucieczce z Kotliny Kłodzkiej i odespaniu podróży zacząłem się wiercić i kombinować co począć z pozostałym urlopem. I tak wymyśliłem, że zwalę się na głowę moim przyjaciołom w Koczku. Pewnego pięknego poranka depnąłem w zatrzaski i wieczorem stanąłem na miejscu. Było bardzo miło. Kajak, piesze wędrówki po Puszczy Piskiej, grill.

      Puchol w Koczku.

      Wieczny pracuś. Żuk gnojowy w Puszczy Piskiej.

      Nie chcąc nadużywac gościnności postanowiłem jechać dalej i tak przemieściłem się do Lidzbarka Welskiego, a właściwie do agro we wsi Cibórz. Poszwędałem się pieszo po okolicy i po samym Lidzbarku Welskim.

      Zamek krzyżacki w Nidzicy. W zamkowej restauracji zjadłem porządna porcję naleśników z owocami.

      Nieczynny młyn we wsi Cibórz k/Lidzbarka Welskiego.

      Lidzbark Welski.

      TIRy-zmora Lidzbarka Welskiego.

      Wreszcie przespawszy dwie nocki w Ciborzu śmignąłem do domu. Wicher w powrotnej drodze wiał okrutnie mimo pogodnego nieba.

       

      Płock.

      W sobotę 20.08.11 Płock oczekiwał na wyścig kolarski.

      Model. Tuż za Pacyną na trasie do Żychlina.

      I jeszcze jeden roweroSierpniowy wybryk to jazda z Yaro do Żerkowa koło Jarocina. Ruszyliśmy z Łodzi kilka minut po godzinie drugiej w nocy. Wiatr nam sprzyjał, a asfalty były nadspodziewanie dobre. Jazda w ciemnościach nie skutkowała ciągłym wpadaniem w dziury.

      Po jakichś 150 kilometrach stanęliśmy w centrum Żerkowa na drożdżówkę z bananem.

      W Żerkowie.

      Żerkowska starszyzna rowerowa.

       Po doładowaniu akumulatorów Yaro pojechał do Błażejewa, a ja rozpocząłem powrót do Łodzi.

      Na trasie było dożynkowo.

      Kalisz. Most Aleksandryjski na Prośnie zwany tez Kamiennym w Kaliszu. Napis na kamiennej tablicy umieszczonej w żelaznej balustradzie.

      "Obywatele kaliscy pragną, aby most ten kosztem publicznym miasta wystawiony, w marcu 1824 rozpoczęty, a w sierpniu 1825 roku pod imieniem najjaśniejszego Aleksandra I, cesarza i króla, ojca ojczyzny i opiekuna miasta tego ukończony, był dla potomnych świadkiem ich wdzięczności i przywiązania."

      Na trasie niemiłym zaskoczeniem była ścieżka rowerowa z fazowanej kostki betonowej między Gołuchowem i Kaliszem. Jeśli chcecie pogubić posiadane ewentualnie w uzębieniu plomby to polecam jazdę po tej ścieżce na rowerze szosowym. Gmina widać cierpi na nadmiar pieniędzy, że takie cudo wybudowała. Nie czepiałbym się gdyby te chyba z okładem 10 km ścieżki było asfaltowe, a tak...Jak wszystkie ścieżki z hukiem budowane i ta już ma widoczne znamiona zaniedbania. Druga ścieżka wydzielona z pasa jezdni jest na odcinku leśnym drogi 710 z Warty do Rossoszycy. Niestety nie dało się po niej jechać z powodu potłuczonych szklanych butelek i naniesionego piachu. Tego dnia (27.08.11) był ponad trzydziestostopniowy upał i trzeba było wpompowac w siebie nieco więcej wody niż zwykle. W Kwiatkowicach powietrze wreszcie się trochę schłodziło i można było przyspieszyć pedałowanie.

      I to już koniec tej bezładnej, hurtowej relacji z roweroSierpnia 2011.

      Dystanse sierpniowe:

       98 km, 68 km, 113 km, 27 km, 293 km, 135 km, 207 km, 341 km.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (9) Pokaż komentarze do wpisu „O roweroSierpniu 2011 hurtem”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      staahoo
      Czas publikacji:
      środa, 31 sierpnia 2011 21:14

Wyszukiwarka

Tagi

Kanał informacyjny

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl statystyka