staahoo

Wpisy

  • wtorek, 26 sierpnia 2008
    • Gwałtowne ochłodzenie

       ...brrrr, chlip-chlip!

      W niedzielę, dwudziestego czwartego sierpnia 2008 roku, na starcie pod dawnym CPN stawili się Ma i Alheko. Konrad dogonił nas przy Strudze Dobieszkowskiej. Celem dzisiejszej wycieczki miała być rowerowa zemsta na wszetecznym kolarzu-turyście W., ale tegoż nie spotkaliśmy więc powietrze w dętkach pozostało w rowerze owego W.. Strykowską pojechaliśmy przez Imielnik, Dobieszków, Boginię do dworku w Byszewach, w którym męki twórcze i nie tylko  twórcze przeżywał pisarz Iwaszkiewicz. Wstyd mówić, ale _żadna_ tabliczka z informacją, ani choćby strzałka wyrysowana kredą na asfalcie nie pokieruje turysty do tego miejsca. Dwór z zewnątrz odnowiony lecz przez szpary w drzwiach wionie stęchlizną. Wnętrze puste i zaniedbane, co widać przez brudne szyby w oknach, aż dziw bierze, że się w tym lokum bezdomni nie zainstalowali. 

      Byszewy-dwór
      1
      hejka!
      2

      Przed dworek zajechaliśmy w momencie zmasowanego odwrotu grupy rowerowej "Gintera" z łódzkiego PTTK.  Przez Skoszewy śmignęliśmy do Sierżni, Janinowa i przez Las Janinowski

      cykliści wychodzą z lasu
      3

      do Grzmiącej. Tu zawieruszył się Konrad. My wylądowaliśmy w Syberii,pokręciliśmy nieco w okolicy Bielanki, a potem przez Wolę Cytru...sorka Cyrusową i Lubowidzę do Dmosina. Pogoda zaczęła się powoli psuć. Zerwał się zimny wiatr i zaczęły gromadzić się ciemne chmury. W Swędowie rozpadało się na dobre. Temperatura spadła do 12-14 stopni C, co przy stale wiejącym zimnym wichrze dało nam się we znaki, tym bardziej, że ubrani byliśmy na krótko. 89 km

      I na koniec dosyć zaskakujące przykazanie na ścianie baru w Nowostawach.

      Winny musi być i już.
      4

                                                   Co na to świnie?

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (8) Pokaż komentarze do wpisu „Gwałtowne ochłodzenie”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      staahoo
      Czas publikacji:
      wtorek, 26 sierpnia 2008 00:42
  • poniedziałek, 25 sierpnia 2008
    • HASAnie 3,4 i

      ostatnie moje słowo: - PIĘĆ ! 

       

      Osiemnastego sierpnia 2008 roku o słonecznym i ciepłym poranku opuszczamy Lipt. Mikulasz. Mijamy Lipt. Hradok i wjeżdżamy na drogę nr 537 ku Tatrom. Przed nami Podbanske.

      .

      1

      !

      2

      Najpierw jest płasko, potem konsekwentnie pod górę. Im wyżej wjeżdżamy tym powietrze robi się bardziej rześkie. W okolicy Strb. Pleso jesteśmy na wysokości ok. 1200 m. Jeszcze mijamy zjazd do Tatr. Strby

      SK
      3
      i dalej już Cesta Slobody prowadzi tylko w dół. Nasz zjazd kończy się na Tatr. Kotlinie. Zatrzymujemy się na moment na skrzyżowaniu. Skręt w prawo w drogę nr 67 i po 10 km Spisska Bela. Nawierzchnia fatalna. W miasteczku robimy przerwę na posiłek, który pałaszujemy na ławce pod kościołem obok kamiennego faceta z kałaszem w dłoni. St. L`ubovna będzie miejscem naszego noclegu. Trzeba więc jechać. Po godzinie siedemnastej wjeżdżamy do miasta. Wysoko, na wzgórzu zamek. Asfaltem jest do zamczyska 2 km. Dużo turystów, sami Polacy. Niestety zamek już zamknięty. Zjazd do miasta. Nocleg znajdujemy w pierwszym domku. Alheko zagaduje do gospodarza we wszystkich językach świata w tym na migi ;-) , a gospodarz, nieco osłupiały, pyta nienaganną polszczyzną: - Panowie, jesteście Polakami? Po 250 koron i jest kwatera. Zostawiamy rowery, plecaki i idziemy do centrum na kolację i piwo. Spód pizzy jest cienki jak jedwab. Piwo chłepczemy w piwiarni pełnej miejscowych piwoszy.

      Około godziny dziewiątej dziewiętnastego sierpnia 2008 roku pożegnawszy się z sympatyczną gospodynią wskakujemy na rumaki i gnamy przez Bardejov do Gładyszowa. Po drodze prawie żadnych turystów rowerowych. Zupełnie inaczej niż w pasie otaczajacym Tatry. Ok. dwóch godzin postoju w Bardejov i szwędanie się po starym mieście. Piękne miejsce!

      CMOK !

      4

      Alheko wchodzi też do sklepu rowerowego mieszczącego się w rynku w nadziei kupienia haka, ale tu też niczego takiego nie ma. Jest bardzo gorąco. To chyba najbardziej upalny dzień naszego tripu. Jedziemy ! Około 20 km pod górę w kierunku Przełęczy Dujawa i przez Konieczną do Gładyszowa. Bardzo lubię tę trasę. Od przełęczy do Gładyszowa jest bardzo dobry asfalt i mknie się po nim z kosmiczną predkością, także pod pagórki. Nieoczekiwanie gościny udziela nam wlaścicielka dopiero co odnowionego budynku stojącego nad potokiem. "Zapłatą" za nocleg jest wyrzucenie worków ze śmieciami do pobliskiego kontenera, a warunki komfortowe, pomijając drobny fakt nieładu panującego w całym domostwie spowodowanego jego zasiedlaniem. Po domu krąży bez wytchnienia młodziutkie kociątko o strasznym imieniu Behemot, na ganku siedzi dumna czarnosrebrna kocica Lucyferia, a wokoł domu biega niesforny wyżeł, dla którego każdy napotkany człowiek to przyjaciel ( oby nigdy się nie zawiódł). Na kolację idziemy do miejscowego sklepiku. Wracając zwiedzamy wieś i cykamy foty, a jest tam co obfocić.

      Dwudziesty sierpnia 2008 roku. Pożegnaliśmy sympatyczną i gościnną właścicielkę domu nad potokiem w Gładyszowie i po śniadaniu pod miejcowym sklepem ruszyliśmy z kopyta w kierunku Gorlic przez Przełęcz Małastowską. Też upalny dzionek. W Gorlicach korzystnie wymieniliśmy pozostałe nam słowackie korony i przez Moszczenicę, Staszkówkę, Ciężkowice, Gromnik, Zakliczyn i Jurków w Brzesku wjechaliśmy na DK nr 4 w kierunku Krakowa.

      :->
      5
      A D R E N A L I N A  !
      6

      Około godziny dziewiętnastej osiągnęliśmy dawną stolicę Polski. Do odjazdu pociągu mieliśmy sporo czasu więc cóż było robić, daliśmy z buta po starówce.

      ..
      7
      :-]
      8

      W pociągu tradycyjnie ułożyliśmy rowerki do snu w przedziale i tak szczęśliwie dotarliśmy do Łodzi. Ogółem przejechalismy 535 km.

      I to wszystko co mam oficjalnie do zeznania w tej sprawie.

                                                                                

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „HASAnie 3,4 i ”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      staahoo
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 25 sierpnia 2008 21:11
    • HASAnie 2

       ...robi się ciepło

      Siedemnastego sierpnia 2008 zjechaliśmy z Przełęczy Glinne i przez Oravską Polhorę, Zubrohlavy do Namestova.    Trochę niepokoiłem się zachmurzonym niebem, ale pogodowy sms z mojej wywiadowni przyniósł korzystną dla nas prognozę. Droga była lekko pofałdowana i prowadziła w dół. Szybko znaleźliśmy się nad "orawskim morzem". Na tamie spotkaliśmy kilku polskich kolarzy, w tym dwóch wesołków szosowych z Nw.Targu.

      Wielka woda
      1
      Tama
      2
      .
      3
      Tvardosin (SK)
      4

      Drogą nr 620 dojechalismy do Tvardosina, gdzie na rynku, Słowak w czarnym uniformie, najpierw zaczął uciekać na nasz widok, a potem nagle zawrócił i zaczął objaśniać jak dojechać do Lipt. Mikulasa. Skąd wiedział dokąd zmierzamy? Czyżby...? Wskazywał na drogę przez Triestną i Vitanovą do Zuberca jako ciekawszą krajobrazowo, ale my pojechaliśmy przez Podbiel. 

      kierunek: Zuberec
      5
        ...robi się ciepło
      okolice Habovki
      6
      ...teraz pod górę
      7
      krótki, ale ostry podjazd. Wg map w necie 14%, a wg znaku drogowego 12% i wreszcie wjazd na Kvacianske Sedlo (1110).
       ...!
      8
      Zdaje sie, że za Lipt. Sielnicą, kiedy czekałem na Alheko spotkałem
      jadącą z przeciwka rowerową parę sakwiarzy. Wrocławianie byli w drodze powrotnej. Kiedy ich pożegnalem, zaskoczyłem, że w ubiegłym roku spotkaliśmy się także na rowerach w okolicy Kunkowej w Beskidzie N.. Ciekawe gdzie wpadniemy na siebie w przyszłym roku, jeśli oczywiście zdarzy się przyszły rok. Nadjechał Alheko i pokręciliśmy w kierunku Lipt. Mikulasza podziwiając krajobraz,
      Słowacja
      9
      ...dobra słowacka kukurydza :-)
      10
      a przed samym miastem pożywiając się słowacką kukurydzą. Słonecznie i ciepło.
      jak na obrazku 
      11
      W Lipt. Mikulaszu lądujemy w noclegowni z czasów komuny. Zapłaciwszy po 350 koron wraz z rowerami wjeżdzamy windą na IV piętro socrealnego gmaszyska.
      windą bliżej
      12
      :-D
      13
      ...pozostaje nawijanie!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „HASAnie 2”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      staahoo
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 25 sierpnia 2008 01:06
  • piątek, 22 sierpnia 2008
    • HASAnie

      ..fatalny początek. 

      Oj źle, bardzo źle! Deszczysko poplątało nam plany wyjazdowe, ale wreszcie piętnastego sierpnia 2008 wyruszyliśmy pociągiem z Łodzi-Fabrycznej do Bielska-Białej. Rowerki załadowaliśmy do pustego przedziału w ostatnim wagonie i w drogę. Początkowo było raczej pogodnie, ale im dalej od kochanej Łodzi tym w ciemniejszą chmurę zaczęliśmy wjeżdzać, aż wreszcie sypnęło z niebios ogniem i potokami deszczu.

      do B-B
      1
      w B-B
      2

      Za Katowicami już nie padało. W B-B było słonecznie, parno i gorąco. Chwilkę zbałamuciliśmy przed dworcem. Dalej szybko w kierunku ulicy Górskiej i ku Przegibce. Małe zasapanko na przełęczy, kilka minut postoju i w pedał do zjazdu.

      na Przegibce
      3

       Pierwszy wystartował Alheko i zniknął za zakrętem. Kiedy i ja pokonałem zakręt zobaczyłem Alheko oglądającego HASĘ i wydającego dramatyczne okrzyki. Stało się, lecz jak??? Wykrzywiony hak, złamana przrzutka i wózek przerzutki na łańcuchu. Jednym słowem masakra i leninowskie pytanie: -"Что делать?"

      4
      5

      Rozkuwacz pomógł. Uwolniliśmy fragmenty przerzutki, a łańcuch ponownie spięliśmy. Na wiele się to nie zdało, bowiem łobuz skakał po zębatkach i zerwał się po kilku kilometrach. Ponad 15 km do Żywca to szliśmy pod górki to z nich zjeżdżaliśmy.

      na 2 km przed Żywcem
      6

      Z tego miejsca rozpaczy, gdzie zaczęło popadywać, pewien dobroduszny mieszkaniec B-B podwiózł Alheko do Żywca (ok.2 km). Śmieszna sprawa bo pytani wcześniej po drodze tubylcy, odległość do miasta określali na od 3-8 km.

      noc na dworcu?
      7

      Gdzie spać? Kwaterę znaleźliśmy w PTSM. Na kolację potrawa ze szczura, tzn. 500g mielonego mięcha+500g makaronu+sos+pomidory, a wszystko to kupione w pewnym markowym markecie i upichcone na zdobycznej łyżce oleju i przez pomyłkę dobrze osłodzone.

      Następnego dnia rano w siąpiacym deszczu marsz do serwisu rowerowego w centrum Żywca. Po pertraktacjach stanęło na tym, że serwisant naprostował w imadle skrzywiony hak na tyle, że można było zamontować nową przerzutkę i łańcuch co kosztowało razem ok. 250 zł. Tak to jest kiedy haki nie są standaryzowane, a projektanci puszczają wodze fantazji. Do ramy HASA Comp 7.0 pasuje tylko hak HASA Comp 7.0 ( po powrocie Alheko kupił w Gostyninie oryginalny hak i w tym momencie był to bodaj jedyny egzemplarz jak RP długa i szeroka).

      Lecz co w Żywcu? A co miało być? Tu, na tej uliczce spokój...

      żywieckie uliczki
      8
      selektywnie
      9
      starocie
      10
      ...zbytki i zabytki...
      ...kominy...
      komin
      11
      tiaaa..
      12
      ...węzeł żywiecki i ulica...
      yhmmm!
      13

      Deszcz zatrzymał nas w Żywcu na jeszcze jedną noc. Rankiem siedemnastego sierpnia 2008 śmigęliśmy w kierunku Korbielowa.

      po drodze do Korbielowa
      14
      bez granic...w Korbielowie
      15
      Oh, stąd był bardzo długi zjazd.
      -CDN NASTĄPI-

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „HASAnie”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      staahoo
      Czas publikacji:
      piątek, 22 sierpnia 2008 20:30
  • środa, 13 sierpnia 2008

Wyszukiwarka

Tagi

Kanał informacyjny

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl statystyka