staahoo

Wpisy

  • poniedziałek, 18 czerwca 2012
  • środa, 13 czerwca 2012
    • II Supermaraton Jastrzębi Łaskich

      Łask, 10-06-2012

      Początkowo zapisałem się na dystans Giga 232 km, ale po treningach na zbliżonych dystansach zmieniłem trasę na Mega 160 km uważając, że w przepisanym czasie nie uda mi się ukończyć dystansu giga. II Supermaraton Jastrzębi Łaskich w tym roku odbywający się w ramach Pucharu Polski w Szosowych Maratonach Rowerowych przyciągnął wielu ostro jeżdżących kolarzy i był w związku z tym szybki, co można sprawdzić na http://www.jastrzebie.lask.com.pl/ . Nadeszła chwila startu mojej grupy i ledwie ruszyliśmy, okazało się, że pozostała dziewiątka kolarzy szybko pozostawiła mnie w tyle. Przez kilka kilometrów jechałem sam, aż doszedł mnie Mariusz Gołębiowski z Łodzi (nr 101). Potem jechaliśmy z kolarzem na rowerze poziomym i młodym kolarzem na mtb. Średnia na moim liczniku wskazywała na 31,1 km/h.

      Przed startem. Łask, ul. Narutowicza 11. II Supermaraton Jastrzębi Łaskich.

      Co dwie minuty startowały dziesięcioosobowe grupy kolarzy. Jako pierwsi ruszyli ci co wybrali trasę Giga 232 km. W pomarańczowej koszulce byłego Zgierskiego Towarzystwa Cyklistów i spodenkach z logo maratonu Bałtyk-Bieszczady Tour 1008 km, Piotrek Królikowski (nr 2).

      Z numerem 17, Piotr Rebe Zieliński (Włocławskie Towarzystwo Rowerowe WTR). Na trasę Giga 232 km wyruszyła też Beata Tulimowska (WTR), która w 2011 roku ukończyła z powodzeniem Bałtyk-Bieszczady Tour (1008 km).

      Z Mariuszem Gołębiowskim (nr 101) jechałem przez blisko 70 km. Na dwóch czy trzech pagórkach Mariusz poszedł do przodu, albo raczej to ja zwolniłem i tak ponownie jechałem sam. Średnia spadła mi do 29,1 km/h, a z całej trasy wg monitoringu wyniosła 28,86 km/h. Z roweru zszedłem dwa razy (na drugiej pętli). W sumie na ok. 2 minuty. Był to zrzut z pęcherza i na punkcie żywieniowym, wychylenie dwóch kubków wody i zjedzenie banana. Muszę powiedzieć, ze banan dał mi niezłego kopa.

      Na drugiej pętli, kilka kilometrów przed Widawą zrównałem się z Andrzejem Błauciakiem z Wrocławia (nr startowy 68), z którym dojechałem do mety z czasem 5:32:36.32 i dosyć obolałym tyłkiem. Jechała też z nami Małgorzata Szalewicz (nr startowy 74) ze Szczecina. Udało nam się wpaść na metę jeszcze na sucho. Wkrótce zaczął padać deszcz. Przemoczony zjawił się na mecie Yaro jadący dystans Giga 232 km.

      Yaro podczas bardzo krótkiej rozgrzewki na rowerze 2 danger i w stroju z logo Tubes International.

      Na mecie supermaratonu. Yaro przemoczony od deszczu, ale zadowolony z jazdy.

      Z powodu deszczu uroczystość wskakiwania na pudło odbyła się w sali Łaskiego Domu Kultury. Ta część imprezy trwała dość długo i była połączona z losowaniem nagród ufundowanych przez sponsorów.

      Oto najbardziej atrakcyjne nagrody II Supermaratonu. Rowery o karbonowych ramach-Giant i Kuota.

       

      Kuota była tylko wystawiana dla zaostrzenia apetytu kolarskiego. Ten rower przypadnie, któremuś z uczestników Pucharu Polski w Szosowych Maratonach Rowerowych po spełnieniu odpowiednich procedur z tym związanych.

      Było miło, organizacja na medal, asfalt w 98 % OK.

      Do przyszłego roku :-)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (10) Pokaż komentarze do wpisu „II Supermaraton Jastrzębi Łaskich”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      staahoo
      Czas publikacji:
      środa, 13 czerwca 2012 20:57
  • poniedziałek, 04 czerwca 2012
    • Znowu ruiny

      03-06-2012

      Tym razem ruiny w Borysławicach Zamkowych koło Kłodawy. Najpierw jednak inne atrakcje.

      Zbylczyce. Dwór nad stawem.

      Wiatrak we wsi Drzewce. Właściwie też ruina.

      Borysławice Zamkowe. Dojechałem.

      Borysławice Zamkowe. Resztki bramy prowadzącej do folwarku.

      Oto ruiny gotyckiego zamku w Borysławicach. Zbudowany w 1425 roku, a zniszczony w 1656 roku przez wojska szwedzkie. Ruiny zamku są obecnie własnością prywatną. Zakaz wstępu także z powodu "spadających cegieł", niech i tak będzie. Położony na małym wzniesieniu i otoczony mocno zarośnętą fosą. Od drogi zamek oddziela pas soczyście zielonej łąki. Malownicze miejsce.

      Wyjątkowo znakomicie zachowany i funkcjonujący przystanek PKS. Szok jak na nasze standardy.

      W sąsiednich Borysławicach Kościelnych krzyż z tablicą upamiętniajacą setną rocznicę śmierci Obywatela Kościuszki Tadeusza. 

      Opuszczam Borysławice i skręcam w prawo w DK nr 2. Przy skrzyżowaniu nietypowa figura św. Izydora, patrona rolników. Po siedmiu/ośmiu kilometrach dojeżdżam do Kłodawy i skręcam w drogę prowadzącą do Łęczycy przez Siedlec. Nawierzchnia na wielu odcinkach fatalna. Tu także dotarła metoda łatania dziur w asfalcie "na krowi placek" stosowana dość często w Łodzi. Od Rycerzewa aż do Łodzi jadę w kropiącym deszczu.

      175 km.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „Znowu ruiny”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      staahoo
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 04 czerwca 2012 00:29

Wyszukiwarka

Tagi

Kanał informacyjny

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl statystyka