|
Archiwum
Ostatnie notki
Zakładki:
CYKLOBLOGI
MOJE:
VARIA
WARTE STRATY CZASU
Tagi
|
sobota, 06 lutego 2010
1/ Kupione dziesięć dni temu czeskie Botasy, wygodne i ciepłe, przypięte do nart Visu Extra Marathon made in URSS. Długość 2100 mm, szerokość 49 mm, grubość 25 mm. Zakupione w 1978 roku(?) w sklepie sportowym przy ul. Piotrkowskiej tuż przy Placu Wolności w Łodzi. Buty produkcji Polsport nie doczekały XXI wieku.
2/ Te narty biegowe wyprodukowano w czasach sowieckich w estońskim mieście Pärnu (Parnawa).
3/Pierwszy raz od pięciu lat na biegówkach. Początkowo było nieco chwiejnie, ale im dalej w las...całkiem dobrze jak na amatora po tak długiej przerwie. Jedna niewinna wywrotka.
4/ Z Pucholem spotkałem się na parkingu przy ul. Skrzydlatej w Arturówku. Biegaliśmy po zachodniej części Lasu Łagiewnickiego także wzdłuż rzeczki Łagiewniczanki. Dużo śladów leśnej zwierzyny.
5/ Leśna przystań w pobliżu siedziby Nadleśnictwa Łódzkiego i pałacu Heinzlów.
6
7
8
9/ Gorąca herbata. 10/ Cyklistów zawsze można spotkać na drogach i dróżkach Lasu Łagiewnickiego.
niedziela, 31 stycznia 2010
1/ Pan A.S. w przekroku nad ramą swego roweru. Palec w nosie, papieros w ustach, lewa dłoń w kieszeni spodni . Ciuch pramilitarny (prawdopodobnie przerobiony mundur armii amerykańskiej). Spodnie w kant. Miejsce - okolice Łodzi (Rąbień).
2/ Jeszcze raz pan A.S. Tym razem w przeciwsłonecznych okularach. Kraciasta koszula z podwiniętymi wysoko rękawami, spodnie jasne o szerokich nogawkach zaprasowanych w obowiązkowy wówczas kant, czarne półbuty. Zwraca uwagę brak klipsa spinającego prawą nogawkę spodni. Uśmiechnięty cyklista pozuje do zdjęcia w pozycji start.
3/ Nieznany cyklista w białej letniej koszuli. Rower o stalowej ramie i giętej klasycznie kierownicy "baranek". Prawdopodobnie autor zdjęć 1-2.
niedziela, 24 stycznia 2010
23-24.01.2010 Tegoroczna zima jest mroźna i piękna. W sobotę zniknęły chmury, a my pojawiliśmy się ponownie na śnieżnych traktach Lasu Łagiewnickiego.
1/ Przystanek Radiostacja (Łagiewniki, ul. Wycieczkowa)
2
3/ Rowerowi kolesie.
4
5/ Puchol w puszystym śniegu.
6/ Lisi sznur. W Lesie Łagiewnickim najwięcej lisów i dzików, a z pożywieniem kiepsko.
7/ Po przejściu Lasu Łagiewnickiego wyszliśmy na ulicę Okólną za Modrzewiem. W Modrzewiaku po ciepłym napoju i ulicą Żołwiową pod górkę. Wkrótce skręciliśmy w lewo w kierunku wzniesień między lasem, Klękiem i Kiełminą. Po krótkim lecz forsownym marszu pojawiła się ulica Serwituty i stąd nastąpił powrót na "kaloryfer" przy Wycieczkowej.
Następnego dnia czyli w niedzielę pokijkowałem samotnie. Na parkingu było sporo osób, ale nikogo znajomego. Kilkoro z nich także wybrało nordic walking. Każdy podreptał w swoją stronę.
9/ Przez las do Żółwiowej i dalej drogą między zrudziałymi suszkami na wzgórze w Kiełminie przez, które prowadzi jedna z wersji trasy do Dobrej i z którego paralotniarze podrywają się do lotu.
10
11
12/ Na Wichrowym Wzgórzu. W oddali wieś Dobra. Następnym razem prawdopodobnie na biegówkach. Pa !
niedziela, 17 stycznia 2010
01.05.2009. Z wycieczki rowerowej na trasie Łódź-Humin-Kampinos-Modlin-Sochaczew. 1 Ślad po Wielkiej Wojnie 1914-1918. Pomnik wybudowany w okresie międzywojennym w miejscu pochówku żołnierzy armii niemieckiej i rosyjskiej poległych w walkach w Huminie i okolicy. Pochowano tu także żołnierzy Wehrmachtu poległych w 1939 roku. 2 3 Tabliczka nagrobna. Ochotnik-freiwilliger P. Buchwald 4.K.R.J.R.226 21.01.1915 roku. 4 Cmentarze wojenne takie jak ten w Huminie kryją w sobie także i polskie ofiary wojny - Polaków wcielonych do armii zaborczych, którzy walczyli za obcych cesarzy stając do walki brat przeciw bratu. W obu armiach walczyło wielu Polaków. Nie ominęła ich tragedia wszystkich Polaków, którzy w czasie I Wojny Światowej zmuszeni zostali do służby w szeregach zaborczych armii i bratobójczej walki. Podczas wielomiesięcznych walk żołnierze obu stron walczących nad Bzurą i Rawką wychodząc z okopów po wodę krzyczeli po polsku, żeby do nich nie strzelać. Kronikarz tamtych czasów tak opisywał Boże Narodzenie w 1914 roku w okopach nad Bzurą i Rawką: "O Gwiazdka! (...) Bóg się rodzi! Przełamali się struclą białą polskie wojaki, wzięli się do śledzia, zakąsili razowym chlebem, potem podzielono pierniki i orzechy, dopiero potem Piotrek Sadzon, (...) zanucił wzruszony: Cytat pochodzi z forum odkrywca-online.com gdzie znalazłem ciekawy post jazlowiaka, w którym opisuje on zmagania wojenne na Ziemi Skierniewickiej. Czytaj także. *** Inna ciekawostka, współczesna tym razem, to niekonwencjonalnie ozdobiona ściana drewnianego domu wiejskiego w Huminie lub bliskiej okolicy przy drodze w kierunku Bolimowa. 5
6 O wsi Humin ciekawa strona w sieci. *** ...i na koniec kolaż z kolarzami z linkiem do notki z 1 maja 2009.
sobota, 09 stycznia 2010
09.01.2009. Łódź, Las Łagiewnicki. Całkowite zachmurzenie, temperatura -2 do -3°C, wiatr, dużo śniegu i przez cały dzień marznący deszcz. Warunki raczej odstręczające od rekreacji nie mniej spotkaliśmy w Lesie Łagiewnickim takich co nie pękali. W końcu tu nie Syberia podczas zamieci.
1 O kijach opuszczam otchłań Radogoszcza i przez Marysin maszeruję ul.Warszawską w kierunku "kaloryfera" przy ul. Wycieczkowej. Po drodze przechwytuje mnie samochodem Puchol. Parkujemy na kaloryferze.
2 Puchol przypina narty ...
3 ...i wio! On jak Don Kichot paraduje pierwszy, a mnie przypadła rola giermka. Odpychając się kijami pieszo brnę przez śnieg. Dzisiaj spotkałem tylko dwóch fanatyków nordic walking.
4
5
6
7
8
9
10 W drodze powrotnej zatrzymujemy się przy kapliczkach św. Rocha i Antoniego w pobliżu ulic Wycieczkowej/Okólnej. Opróżniamy termosy z gorących jeszcze napojów i teraz już w kierunku kaloryfera i Baru Pod Modrzewiami na ul. Działka. Tam coś gorącego do picia i po kawałku szarlotki. O 15,30 zapada zmrok i koniec zabawy.
11 Miś Yogi układa się do snu.
12 ...i na koniec relacji:
piątek, 01 stycznia 2010
sobota, 26 grudnia 2009
W drodze do Bagdadu (08.05.2009) zatrzymywałem się wielokrotnie. Oto na brzegu lasu przy drodze 263 w okolicy wsi Nowiny Brdowskie zobaczyłem obelisk ze sterczącymi na cokole dwiema stalowymi rurami. Oczywiście krótki postój. Rower pozostawiam oparty o drzewo i podchodzę do obelisku. Odczytuję napis na tablicy: 1 "W TYM MIEJSCU W DNIU 29.4.1863 R. POLEGŁ W WALCE O WOLNOŚĆ POLSKI DOWÓDCA PUŁK. JOUNG DE BLANKENHEIM Z TOWARZYSZAMI. W 95 rocznicę 29.4.1958 roku ich bohaterskiej śmierci obywatele Brdowa. Społeczny komitet obchodów 95 rocznicy bitwy pod Brdowem"
2 Pułkownik Leo Junck (Young) de Blankenheim W dniu 26 kwietnia 1863 roku połączone oddziały de Blankenheima, Solnickiego, Sejfryda i Oborskiego w sile około 1000 powstańców odnoszą zwycięstwo w bitwie przeciw 700 żołnierzom piechoty i jazdy rosyjskiej pod dowództwem majora Nielidowa. Dzień 29 kwietnia 1863 roku okazuje się być pechowym dla partii de Blankenheima. W bitwie w Nowinach Brdowskich ginie 50 powstańców, a 68 jest rannych. Na polu bitwy ginie też de Blankenheim i jego zastępca Wasilewski. Moskale mszczą się na zwłokach de Blankenheima pozbawiając je rąk. * Wsiadam na rower. Przede mną Babiak i Sompolno. W Babiaku jest sporo ciekawych miejsc do obejrzenia, ale z braku czasu hamuję przy bramie miejscowego cmentarza rz.-kat., który znajduje się bezpośrednio przy trasie przejazdu przez tę miejscowość. Nad parterowymi nagrobkami góruje grobowiec Rodziny Słubickich
pieczętujących się herbem Prus ( Półtora Krzyża, Turzyna, Wiskawa, Wiszczała ) www.nienaltowski.net/HerbowniPrus.htm 2
4
5 Ledwie opuściłem Babiak, po lewej stronie drogi moją uwagę zwróciła kępa starodrzewu. -Oho, pewnikiem dwór jakowyś. I nie pomyliłem się. Kamienny mur, brama, a w głębi ozorzyński dwór Słubickich. Ostatnimi przed II WŚ dzierżawcami majątku w Ozorzynie byli Jan N. Kostanecki i jego żona Michalina z Dobrowolskich. O ich synach, Kazimierzu Telesforze, Stanisławie i Antonim czytaj w wikipedii.
6
7 Więcej o dworze w Ozorzynie i ludziach z nim związanych patrz także tutaj. Ozorzyn, wojew. wielkopolskie, pow. kolski, gmina Babiak. ...i jeszcze pocztówka z Sompolna.
8 Na rynku wielka kula (ziemska?) z herbem miasta. * Do Wenecji, Paryża i Bagdadu jeszcze szmat drogi.. (08.05.2009)
środa, 16 grudnia 2009
Na skraju Lasu Łagiewnickiego, w pobliżu źródeł rzeki Bzury znajduje się nagrobek żołnierzy armii niemieckiej. Łatwo tam trafić idąc ulicą Działka lub jadąc rowerem, albo odpychając się kijami w stronę lasu i dalej w prawo, ścieżką wzdłuż ściany lasu. Po przeciwnej stronie ścieżki przy której znajduje się głaz-nagrobek jest prywatna działka. Na jej terenie zachowały się fundamenty willi, która ponoć nosiła nazwę "Grabówka". Mieścił się tam sztab wojska niemieckiego. Willę w 1914 roku ostrzelał i zbombardował zwiadowczy samolot rosyjski. Wtedy to zginęli owi żołnierze. Szczątki poległych ekshumowano. Tyle informacji rozrzuconych w sieci udało mi się znaleźć na temat tego miejsca i zdarzenia z przeszłości.
1 2 Furchtlos und trew Walter Buchholtz Untffz. d. res. v. Stab. d. II Abt. Moritz Jakob Oswald Gierczynski Kannoniere d. 5 Batt. 1. Kurhess Feld. Art. Regt. [...?...] 11 Albin Oschmann Musketier d. 6 Komp.
Friedrich Rudloff Musketier d. 8 Komp. 1.Oberels[p?] Inf.Regt.Nr 167 + 22 Novbr. 1914
3 4 Z wycieczki pieszo-rowerowo-kijkowej po Lesie Łagiewnickim w listopadzie 2009.
środa, 09 grudnia 2009
...a ja pieszo i wodzę za nimi smętnym wzrokiem....
1 Idąc w kierunku Pietryny ulicą Rewolucji 1905 roku (d.Południowa) zadarłem głowę i co zobaczyłem? Coś znajomego.. ...a na Piotrkowskiej już ciemno. Czasem w mroku pojawi się stroboskopia rowerowej lampki. Na chwilę wpadłem do sklepu rowerowego "Borsuka" mieszczącego się wgłębi jednego z podwórek. Wymacałem tam całkiem fajny rowerowy ciuch w sam raz na jesienne i zimowe chłody. Może kupię...
2 Rikszą raczej nie chciałbym pedałować, no chyba, że pojawi się taki przymus... 3 W przekroku nad ramą, na baczność stała Ona-nieznana cyklistka. Czekała cierpliwie na zmianę świateł. O, teraz widzę, że Jej rowerek to szosówka. Zanim ruszyła przemknął obok niej kurier rowerowy z pomarańczową torbą na plecach.
4 Kurier zatrzymał się kilkadziesiąt metrow za "Magdą"...
5 ...i zaczął studiować plan Łodzi. Z dwojga złego, riksza vs kurierka, wolałbym to ostatnie, tylko czy są tacy starzy kurierzy??? No, dobra, teraz patrzę w lewo i kogo widzę? Nikogo znajomego. Od strony Placu Wolności ...
6 ...zbliża się lansior w żółtym kubraczku zapatrzony w ekran komórki. Ziewnąłem i poczłapałem na Plac Wolności. Busem wróciłem w otchłań Radogoszcza. "Otchłań Radogoszcza", podoba mi się to określenie. Zapożyczyłem je od internautki o nicku przyslowie...
poniedziałek, 30 listopada 2009
|